O autorze
Założyciel agencji interaktywnej Bloomnet. Od 2009 r. zajmuje się wspieraniem startupów w budowaniu aplikacji, tworzeniu marek oraz prowadzeniu działań wizerunkowych. Wcześniej na Cyprze projektował systemy informatyczne dedykowane branży finansowej. Zapraszamy do bezpośredniego kontaktu.

Kto nie może żyć bez CMS-a?

pixabay.com
Przyjęło się, że system zarządzania treścią to absolutny must have w biznesie. Oczywiście, w przypadku większości projektów tak właśnie jest, ale są też takie, gdzie podpięcie CMS-a do strony firmowej jest tylko zbędnym kosztem. Jakie mogą być strony bez CMS-a? Kiedy aktualizację witryny lepiej zlecić agencji? W jakich sytuacjach warto przygotować system zarządzania „na zapas”?


Jak działa CMS?

Zalety posiadania CMS-a są oczywiste: możliwość własnoręcznej edycji treści na stronie, modyfikowanie podstron, krótszy czas oczekiwania na wprowadzenie zmian niż w przypadku zewnętrznej obsługi, możliwość zdalnej edycji oraz najważniejsze - brak konieczności posiadania szerokiej wiedzy programistycznej.


Często mniej oczywista jest jednak decyzja dotycząca tego, jaki CMS wybrać dla strony firmowej: z licencją open source czy dedykowany. Przypomnijmy, w przypadku open source kod źródłowy jest udostępniany publicznie, dzięki czemu każdy może z niego skorzystać modyfikując i dostosowując go do swoich potrzeb. Plusami – naturalnie oprócz niższych kosztów - są bardzo duża elastyczność (nowe szablony, wtyczki, tworzenie modułów itd.) i łatwość uzyskania pomocy w przypadku problemu (ze względu na powszechność). Minusem jest z kolei teoretyczne zagrożenie, że ktoś wyłapie dziurę w systemie i wykorzysta to do niecnych celów.


W przypadku CMS-a dedykowanego (komercyjnego), gdzie kod źródłowy jest zamknięty, przede wszystkim płacimy za licencję. Za zarządzanie systemem odpowiada wówczas agencja, która go zaprojektowała, chociaż równie dobrze kod może zostać udostępniony klientowi. Dedykowany CMS, ponieważ jego kod zna jedynie wąskie grono osób, przynajmniej w teorii ma więc wyższy poziom bezpieczeństwa. Ale za tym wszystkim idą też oczywiście wyższe koszty.


Każdy sam musi więc przeanalizować, który CMS jest lepszy.

CMS czy wizytówka?

Podstawowe pytanie brzmi jednak, czy warto mieć CMS-a. Kiedy jest on nam faktycznie niezbędny. Podczas rozmów z klientami ważną kwestią, którą zawsze poruszamy, jest charakter ich przyszłej strony. Bo to on w dużej mierze decyduje o tym, czy witryna potrzebuje systemu do zarządzania treścią. Jeżeli mamy do czynienia z wizytówką, która w swoim założeniu nie będzie często aktualizowana, to CMS jest dla klienta zbędnym kosztem i te pieniądze warto wydać chociażby na promocję strony. Jeżeli jednak mamy do czynienia ze stroną, której treść ma podlegać częstej aktualizacji, warto już pomyśleć o systemie zarządzania lub przynajmniej zapewnić sobie możliwość edycji określonych podstron, np. aktualności.

Kiedy więc CMS wydaje się być obowiązkiem? Będą to np. sklepy internetowe, gdzie katalog produktów ulega ciągłym aktualizacjom, strony firmowe z często zmieniającą się ofertą, serwisy informacyjne czy blogi.

Wszystko tak naprawdę zależy od tego, co podlega aktualizacji. To bardzo indywidualne kwestie, ale można przyjąć, że gdybyśmy mieli wprowadzić na stronie drobne zmiany raz w miesiącu, to CMS absolutnie się nie opłaca i lepiej zlecić to agencji rocznie płacąc jej może kilkaset złotych. Ale jeżeli strona wymaga edycji treści np. cztery razy w miesiącu, to już warto pomyśleć o CMS. Chociaż niekoniecznie potrzebna musi być pełna wersja systemu, ponieważ – jak już wspomniałem - być może wystarczy dostęp do jednej sekcji.

O jednym warto jednak pamiętać: dużą zaletą wprowadzania treści przez zewnętrzną agencję jest to, że nie „rozjadą się” one z projektem oraz będą czytelne też na urządzeniach mobilnych.

Są jednak sytuacje, kiedy CMS potrzebny jest jak krótkie spodenki zimą. Mówimy tutaj o wizytówkach, czyli prostych stronach, których bezpośrednim zadaniem nie jest sprzedaż czy regularne dostarczanie wartościowego kontentu, ale przedstawienie marki: jej branży, kontaktu i oferty, która zmienia się bardzo rzadko lub w ogóle. Nie ma więc obowiązku posiadania panelu umożliwiającego członkom zespołu zmianę treści, dodawanie grafik czy nowych pozycji w katalogu ofertowym. Jeśli jednak w pewnym momencie pojawi się taka konieczność, czynności te może wykonać jedynie osoba znająca język programowania (poprzez ingerencję w kod źródłowy).

No dobrze, ale przecież nie zawsze jest tak, że z góry zakładamy: wizytówka po wsze czasy! Przecież biznes często ewoluuje, marka zmienia sposób pozycjonowania się na rynku, obiera kurs na nieco inny target, musi jakoś zareagować na rozpychającą się konkurencję, szuka niszy. Wszystko to trzeba przewidzieć, dlatego nie zawsze warto zamykać się tylko na jedno rozwiązanie. Rozwój firmy powinien być w jakimś stopniu planowany i kontrolowany. Zatem jeżeli czujemy, że w przyszłości oferta może urosnąć, a wraz z nią firma, zawsze lepiej wylać solidny fundament i nie martwić się później o zlecenie nowego projektu uwzględniającego CMS.

Należy też pamiętać, że jeśli mówimy o witrynie dla małej firmy lub stronie produktowej, to zwykle bardzo ważne jest tutaj budowanie ciekawego wizerunku. A brak CMS-a daje grafikom większe pole do popisu. Żeby ciekawie przedstawić ofertę, zdecydowanie lepiej jest użyć interesujących grafik oraz delikatnych animacji, zamiast długich bloków tekstu. Żaden CMS nie da możliwości edycji, tworzenia animacji lub skomplikowanego układu grafik i tekstów. Niestety, klient często upiera się, że chce posiadać możliwość zmian na stronie, dlatego treści muszą być uproszczone i znaczna część kreatywności agencji zostaje zablokowana.

CMS dla szkół i nie tylko

Czołówka najpopularniejszych CMS-ów open source od lat pozostaje niezmienna. Według wszelakich rankingów, zdecydowanie prowadzi WordPress, a ścigają go Joomla i Drupal. Wszystkie te systemy zostały napisane w PHP, ale warto wiedzieć, że na tym języku świat się jeszcze nie kończy.

Oprócz mainstreamowych CMS-ów można też wybrać systemy, które agencje i firmy programistyczne napisały dla swoich klientów. Może to być typowo komercyjny system z zamkniętym kodem źródłowym, ale też pewnego rodzaju mix open source z rozwiązaniem dedykowanym.

Przykładem tej drugiej drogi jest chociażby CMS Mokio, który zaprojektowaliśmy jako agencja Bloomnet i Versoft. Napisaliśmy go w języku Ruby on Rails i system w zamyśle skierowany jest do bardziej skomplikowanych stron i aplikacji, jest to więc dobre rozwiązanie dla startupów. Z CMS-a napisanego w tym języku zadowolone powinny być też firmy hostingowe, szkoły i różnego rodzaju instytucje.

System, który miał premierę w 2014 r. podczas targów IT FUTURE EXPO 2014 w Warszawie, cechuje się przede wszystkim pełną otwartością kodu, prostym panelem administracyjnym, szybkością działania, modułowością (można stworzyć własny moduł i dodać go do systemu) oraz możliwością szybkiego stworzenia strony na bazie skórek. Więcej informacji o Mokio można znaleźć TUTAJ.

***

Zapraszamy do bezpośredniego kontaktu z autorem.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...